piątek, 14 stycznia 2011

Praca domowa z informatyki

Siedząc w domu przy komputerze przypominają mi się lekcje informatyki ze szkoły. Oczywiście było to w czasach, gdy o komputerze w domu mogłem tylko pomarzyć. W sali informatycznej było ich tak wiele. Ale niestety nauczyciel, który prowadził zajęcia pozwalał na kontakt z nimi tylko, co którąś lekcję. W większości były to lekcje teoretyczne. Nauka tego, z czego zbudowany jest komputer, teoria rozwiązania zadań, na kalkulatorze będącym elementem komputera, opowieści o tym, co komputer może, jeśli człowiek umie go obsłużyć. Czasami tylko zlecił włączenie komputerów i rzucił komuś hasło typu: rozwiąż zadanie używając do tego celu myszki a nie klawiatury. Ogólnie mówiąc nie nauczył nic. Na rozwiązywanie zadań z informatyki udawałem się do kawiarenek internetowych. Tam, metodą prób i błędów nabywałem swoją wiedzę. Na początku była bardzo ograniczona, ale dużo większa niż to, co wyniosłem ze szkoły. Moje pisanie wypracowań, odbywało się u kuzyna informatyka. A potem kupiłem swój komputer i uczyłem się sam. Dzisiaj twierdzę, że obsługa komputera to jak jazda na rowerze. Nigdy się jej nie zapomina. Dlatego teraz poruszam się w komputerze bez kłopotu, korzystam z sieci internet, wykorzystuje ją w celach zawodowych. Jestem z tego bardzo zadowolony. Komputer daje mi wolność, łatwość poruszania się po różnych tematach, szukania odpowiedzi na różne pytania. Daje mi tez możliwość zarabiania pieniędzy. Do tego wszystkiego doszedłem sam, w szkole niestety nikt mnie tego nie nauczył. Ale nie ma, czego żałować. Gdyby w szkole uczyli tego, co wiem dzisiaj miałbym sporą konkurencję. A tak mam prawie monopol na zarabianie pieniędzy w sieci. I jestem z tego dumny.

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Korepetycje online w Polsce

Każdy, kto na bieżąco korzysta z sieci internet spotkał się, choć raz z wyrażeniem korepetycje przez internet. Ja oczywiście również, już wiele lat temu. Czytałem na ten temat duży artykuł. Autor opisywał w nim, że zlecenia są bardzo popularną formą zarabiania pieniędzy w Stanach Zjednoczonych. Pamiętam, że czytałem to z wielkim żalem. Dlaczego nie u nas? Spojrzałem w sieć, oczywiście mówię o sieci internet sprzed lat. Znalazłem zlecenia pracy na specjalnym ogólnopolskim portalu. Były dwa, trzy, dziesięć. Nie więcej. Żal było na to patrzeć tym bardziej, dlatego, że o każde z tych zleceń ubiegały się setki osób. Teraz jest o wiele lepiej. Zlecenia stały się modne, jest ich sporo. Oczywiście osób chcących dzięki nim zarobić również, ale to już wygląda normalnie. Jest ileś zleceń i trochę licytujących. Jest łatwiej o pracę. Wiem, to, bo na bieżąco w ten sposób prace zdobywam. Radzę sobie jak mogę a ostatnio widzę, że mogę coraz więcej. Zarabiam, może niedużo, ale mniej więcej dwa razy tyle ile zarabiałem na początku. A początek był parę miesięcy temu. Jeśli ktoś mi pokaże inna pracę, w której zarobki tak rosną to rzucę pracę freelancera od razu. Jednak myślę, że mi to nie grozi, bo chyba po prostu innej tak dobrej pracy nie ma. Oczywiście być może nie wiem wszystkiego, może pracownicy wyższego szczebla mają takie podwyżki, ale ja nie jestem wyższy szczebel. Tak jak wielu Polaków. I gdyby nie praca oferowana w Internecie zarabiałbym dużo mniej. Może pracowałbym krócej, inaczej, ale ten luksus krótszej pracy przekładałby się na niskie pensje.

czwartek, 9 grudnia 2010

Nauczyciele a gotowce


Nauczyciele internetowi to często osoby bardzo dobre w swojej pracy, ale również zdarzają się amatorzy, którzy psują rynek. Niestety praca zdalna ma tą cechę, że zleceniodawca i zleceniobiorca się nie widzą. Więc do końca nie ma nigdy gwarancji, że strony są poważne i posiadają odpowiednie umiejętności. Zdarzają się sytuacje, że korepetycje wygrywają niedoświadczeni uczniowie szkół średnich, z kontem rodziców i próbują coś robić. Próbują to najlepsze słowo, bo takie korepetycje z reguły nie są dobrze wykonywane. I niestety nie ma możliwości, by uniknąć takich sytuacji. Owszem, można wymagać, żeby w zleceniach brały udział osoby, które są zweryfikowane, z jasno określonymi danymi, ale to tak naprawdę psuje idee freelancerki. Chociaż coś w tym wymogu jest i niejeden zleceniodawca go stosuje. Sam nie mogłem znaleźć \żadnych ofert będąc użytkownikiem nie zweryfikowanym. Po weryfikacji oferty sypały się jak asy z rękawa. Jednym słowem zlecenia przez internet są do zdobycia, tylko trzeba wiedzieć jak po nie sięgnąć. Ja już się chyba nauczyłem, bo jak chcę to zdobywam je bez problemu. Oczywiście występuje też z tej drugiej strony, jako zleceniodawca i tu czasem mam problemy, o jakich pisałem wcześniej. Ale nauczyłem się radzić sobie z nimi. Po prostu do realizacji zleceń wybieram sprawdzone osoby. Czasem kosztuje mnie to więcej, ale nie mam problemu z realizacją tego, co zleciłem. A jest to dla mnie niezmiernie ważne, ponieważ prace, które zlecam sa ważnym elementem całości. I złe ich wykonanie rzutuje na ta całość, a sa to już dla mnie straty. A przecież nikt strat finansowych nie lubi.